Wyszukiwarka

sobota, 10 listopada 2012

Przejaw formy nad treścią: Jak oglądać Horrory?

Ja wiem, że wiele horrorów szczególnie współczesnego kina jest przepełniona durnymi dialogami, banalną grą aktorską oraz koncepcją, która żeruje na sławności poprzednich lub innych znaczących produkcji, w dodatku uboga w scenariusz, a fabuła odchodzi znacząco od wcześniej wyznaczonej normy. Takie elementy powodują, że wiele straszydełek na rynku utraciły swoją wartość i bardziej śmieszą niż straszą, choć śmiało można je zaliczyć do nastrojowych produkcji..
Dlatego jako konserw kinowej grozy pomogę wam się utożsamić z nastrojem lub opisze jak stworzyć by towarzyszył nam podczas seansu. A podzielić to można na kilka kwestii.

Jako pierwszą i jedną z najważniejszych kwestii, która nam w tym pomoże jest wybór odpowiedniego horroru. Wiadomo, jeśli chcemy się solidnie przestraszyć na filmie to nie wybierzemy przecież coś z podgatunku gore jak chociażby " Teksańską Masakre..", czy "Hostel" Eliego Roth'a, bo mimo, iż takie produkcje zaliczają się do horrorów, to nas raczej obrzydzą niż przestraszą (to nie znaczy, ze nie są horrorami), lecz to osobny temat.

Dobór odpowiedniego straszydełka odgrywa bardzo ważną rolę i powinniśmy celować w produkcje nastrojowe z pokroju Ghost Story, czy inne tego typu filmy, ponieważ horrory nastrojowe obejmują szereg wielu horrorów nie tylko opowiadające o duchach, czy egzorcyzmach, dlatego wybór jest często dylematem. Tu pojawia się skrajny problem dotyczący odpowiedniego klasyfikowania horrorów, które rzekomo nimi nie powinny być, bo jeśli ktoś zdecyduje się na obejrzenie Zmierzcha i oczekuje od filmu, że się na nim przestraszy to proszę Was, nie mówcie mi później, że kino grozy coraz bardziej ubolewa, bo jak czytam niektóre komentarze, które wskazują na to, że niejednemu horrory zbrzydły, bo nie straszą, ponieważ sięgnęli po ekranizacje "Zmierzcha" to scyzoryk w kieszeni sam mi się otwiera. Zmierzch to nie horror!

" Jeśli będziemy oglądać gniota w takich warunkach w jakich opiszę, a film nie będzie spełniał swoich wymogów to niestety nie otrzymamy odpowiedniego efektu... "

Kolejny czynnik, który pomoże nam się przestraszyć na horrorze to zbudowanie wokół siebie odpowiedniego nastroju. Horrory są po to by oglądać je w nocy lub późnym wieczorem nigdy w dzień. Przez takie błędy nawet na najstraszniejszym horrorze się nie przestraszymy. Zapamiętajcie straszydełka oglądać tylko w nocy i w zaciszu domowy beż jakiegokolwiek towarzystwa, najlepiej sam. Wiem brzmi to trochę aspołecznie, ale co poradzę?

Następny czynnik przybliży nam w jaki sposób oglądać horrory. Najlepiej przed obejrzeniem horroru na dvd warto wejść w ustawieniach (w menu) i wyłączyć lektora, a włączyć napisy (no chyba, że dobrze rozumierz język w jakim  kraju zopstał stworzony film), dlaczego tak? Ponieważ wiele lektorów po prostu psuje nastrój, który dotychczas stworzyliśmy, poprzez wymowę lub niedokładne tłumaczenie, które może spowodować na naszej twarzy banana od ucha do ucha. A gdy oglądamy z napisami lub w oryginalne nastrój powinien być zachowany. Przykro mi Tomaszu Kanpiku...

Kwestie jakie wyżej wymieniłem na pewno pomogą Wam się przestraszyć na horrorze, lub chociażby dodać lekką doktrynę adrenaliny, reszta zależy od filmu nie do nas, bo jeśli będziemy oglądać jakiegoś gniota w takich warunkach w jakich opisałem, a film nie będzie spełniał swoich wymogów, to niestety nie otrzymamy odpowiedniego efektu. W dużej mierze wiele znaczy do filmu nie od nas. Przynajmniej się pośmiejemy, niestety...

piątek, 9 listopada 2012

Spinel poleca - WRZESIEŃ 2012

Horror (serial grozy)


Tytuł: The Walking Dead, sezon pierwszy (2010)
Twórca: Frank Darabont
Gatunek: Horror
Ocena: 10 

Oplatany sławą komiks w końcu doczekał się ekranizacji. I to niezwykle obszernej ekranizacji. Serial liczy obecnie 3 sezony. Ja miałem okazje zobaczyć w całosci pierwszy sezon tego topowego serialu grozy. Sama fabuła opowiada losy ludzi, którzy próbują przetrwać  w bezlitosnym świecie opanowanym przez chodzącą śmierć. Jak to w serialu bywa, jest napięcie, jest akcja ale także rozterki między bohaterami i walka o przetrwanie.

Pierwszy sezon liczy zaledwie 6 odcinków. Trochę mało, ale moim zdaniem świetnie wprowadza w klimat serialu. Główny bohater to Rick, który za czasów gdzie wszystko było normalnie i gdzie oblane krwią maszkary nie musiały się pałętać po okolicy w szukaniu świeżego mięska, nasz bohater był policjantem. Pewnego dnia budzi się w opuszczonym szpitalu. Szybko dociera do niego, że świat nie jest taki sam jak przedtem. Wyczuwając niebezpieczeństwo, Rick wyrusza na poszukiwanie ludzi, ale przede wszystkim rodziny.

Film

 
Tytuł: Truman Show (1998)
Twórca: Peter Weir
Gatunek: Komedia, dramat
Ocena: 7.5

Truman Burbank (Jim Carrey), żyje w prześlicznym miasteczku. Ma praktycznie wszystko. Dobrą płatną prace, duży dom, piękną żonę. Wszystko zdobył to, bez dodatkowego wysiłku. Codzienne schematy, doprowadzają go jednak do rutyny. Przez przypadek - w dość komiczny sposób, odkrywa, że jest on obserwowany. Wkrótce odkrywa bolesną prawdę. Wszystko jest manipulacją. Każdy jego krok jest ściśle obserwowany. Wszystkich tych, których nas swej drodze spotkał, nie jest dziełem przypadku, lecz skrajnie "wyreżyserowane".

Mało komedii oglądam. Lecz "Truman Show" jest specyficzny. Rola Jima Carreya - mistrzostwo. Konwencja oryginalna, sympatyczne dzieło Petera Weira o ściśle ukrytym przesłaniu. Warto obejrzeć, choćby nawet teraz, gdzie komedie przypominają durne romansidła lub są raczej papką dla niedorozwiniętych nastolatków. A Truman Show? No proszę...

GRĘ

 
Tytuł: Resident Evil: Gun Survivor (1998)
Producent: 
Capcom
Platforma: 
Pc, Psx
Gatunek: 
Survival horror 
Ocena:  8.0

Współcześnie, marka Resident Evil to uniwersum, wypełnione po brzegi postaciami, rozwinięć fabularnych. Niewiele jest gier, która równa się z RE pod względem złożoności fabuły. Trzecia (nie numerkowa) część o dźwięcznej nazwie "Survivor" opowiada historie pewnego mężczyzny , który w wyniku upadku helikoptera, nie pamięta kim jest. Gość cudem unika śmierci, wydostając się z wraku płonącej maszyny. Musi szybko zindetyfikować swoją tożsamość, bo jak przeczuwa, nie znalazł się tu przypadkiem. Nie jest to jednak łatwe, bo zło czai się dosłownie wszędzie.

Udało mi się zagrać w większość gier z serii Resident Evil. Jako młody smark, spędzałem przy survivor masę czasu, popijając kakao z limitowanej edycji Puchatka. W rękach trzymałem pada i usilnie próbowałem przejść kolejne poziomy. Niezwykle klimatyczna gra z masą niepojącego klimatu. Można zagrać, jeśli ktoś jeszcze posiada legendarnego PsOne. Chyba, że zniechęci się durnym sterowaniem i zwalonym interfejsem. Ale który wówczas dzieciak, się tym przejmował? Zobaczymy kto wymięknie kiedy zabraknie amunicji w więziennym korytarzu... 
  

Garść recenzji

Mamy piękną część roku. Dziś nastał okres, gdy masowe mordy na świnkach  i patroszenie portfeli, wszystkim uchodzą na sucho, ciesząc przy tym mordę  niezmiennie. Nastała jesień, polska "złota" jesień.. Czyli czas gdzie już nie biegami swoiście po polu, tylko siedzimy w cieplutkim zaciszu domowym i oglądamy masę filmów. Ode mnie kilka zrecenzjowanych filmów na Dzień dobry.


Tytuł: Ćierń / Splinter (2008)
Reżyseria: Toby Wilkins
Scenariusz: Toby Wilkins, Ian Shorr, Kai Barry
Gatunek: Horror



 Wiele produkcji amerykańskiego pochodzenia nie wykorzystało do końca swojego potencjału oferując nam filmy niższych lotów. Tym razem macki "niedorobionego" filmu oblazły ideę siedzącą w głowie młodego, debiutującego, reżysera. Mimo że to debiut i w owej produkcji można dopatrzeć się wiele chwytów z amatorskiego wykonania i koncepcji, to jednak zawiodłem się , bo moje oczekiwania jak widać przerosły możliwości reżysera.

Nic bardziej mylnego, fabuła zasługuje na bardziej ambitniejsze wykonanie, a opowiada ona o czterech bohaterach, których drogi ze sobą się skrzyżowały. Jak zwykle to bywa w amerykańskich horrorach, coś tam musiało się popsuć w samochodzie, by nasi bohaterowie musieli dotrzeć do stacji benzynowej. W wielu horrorach, taka stacja jest tylko wyznacznikiem dla bohaterów grających w filmie, bo co może zdarzyć się na odludnej, amerykańskiej stacji benzynowej z dala od miasta? Jednak gość odpowiedzialny za ową produkcję, poszedł ku przestrodze. Tym razem stacja benzynowa nie będzie tylko miejscem do zatankowania samochodu i skorzystania z toalety przez piękną cytatą blondynkę. To miejsce oferujące niezbyt wiele metrów kwadratowych, będzie polem do manewrów reżysera. Jak cała czwórka aktorów dotrze na ową stację, przekonają się, co takiego niezwykłego może kryć to miejsce i jednocześnie stanowić ich miejsce do przetrwania. Ktoś, a raczej coś, ich obserwuje i jest podatne na ciepło...

Horrorek mógłby być bardzo dobrą debiutującą produkcją wyznaczającą nowe standardy w kinie amerykańskich straszydełek, ale tak nie jest, wiele błędów przyczyniło się do tego, aby uznać nieco inaczej. Przede wszystkim warto "narzucić" się na grę aktorską. z pozoru wygląda dobrze, lecz postępowania aktorów mogą co najmniej śmieszyć. Wyobraźcie sobie scenę, w której jednemu z bohaterów trzeba odciąć rękę, mimo iż znajdujecie w pobliżu mały nożyk budowlany (do cięcia płyt gipsowych) przyczyniacie się do owej "operacji"? Tak myślałem, mimo tego jeden z bohaterów postanawia to zrobić, małym tępym nożykiem, myśląc , że uda mu się przeciąć kość. Ku naszemu zdziwieniu, ofiara tego zdarzenia nie za bardzo reaguje na to emocjonalnie...
Kolejny element jaki denerwował, to praca kamery. Gdy robiło się gorąco na ekranie, a akcja parła do przodu, miałem wrażenie, że operator kamery ma ADHD.

Cała reszta wypada całkiem nieźle, efekty specjalne jak i charakteryzacja zasługują na barwa. Cieszy mnie fakt, że reżyser nie wykorzystał efektów komputerowych 3d, bo mielibyśmy gniota na miarę produkcji wideo, o bardzo niskim budżecie. Co ciekawe produkcja pozostawia dużo lukę fabularną, która może być wytłumaczona na wiele sposobów.

Podsumowując: Młody reżyser serwuje nam niskobudżetową produkcje, przyprawioną o ciekawą fabułą, lecz nie do końca wykorzystaniem swojego potencjału. Strona techniczna (poza ruchami kamery) jest wykonana perfekcyjnie. Spodziewajcie się raczej lekkiego horrorku, którego można spokojnie obejrzeć wpieprzając kilogramy popcornu.

OCENA: 6.5



Tytuł: Dead Girl (2008)
Reżyseria: Gadi Harel, Marciel Sarmiento
Scenariusz: Trent Haaga
Gatunek: Horror, Drama



"Każde pokolenie ma swoją historie,
o koszmarze dorastania"


W horrorach widziałem już naprawdę sporo, ale obraz Gadiego Harella należy szczególnie odnotować. Dlaczego? Bo sama konwencja pokazuje solidnego faka wszystkim innym horrorom, za tak konsekwentne podejście do tematu.

Mamy dwóch bohaterów. Jeden zwyczajne szkolne emo, zakochany po uszy w dziewczynie, której zdobyć nie może. Oraz drugi bohater, wierny i niezawodny kumpel tego pierwszego. Obaj są pośmiewiskiem szkoły i raczej trzymają się na uboczu. Pewnego dnia chłopcy postanawiają pójść na wagary. Przecież nikt w szkole nie zauważy, że zniknęło dwóch frajerów? Zatrzymują się w starym i ponurym szpitalu psychiatrycznym. Gdy okazuje się że jest on opuszczony, postanawiają go dokładnie zbadać. W szpitalnych podziemiach odkrywają coś bardzo niepojącego, mianowicie - przykutą do łóżka, nagą, ładną dziewczynę. Choć owe "znalezisko" wygląda na nieżywe, okazuje się, że jednak oddycha i reaguje na dotyk. Młoda, ładna, naga, przykuta do łózka dziewczyna, spełnienie marzeń faceta? Dla faceta na pewno nie, ale dla młodych licealistów pod wpływami hormonów, tytułowa "dead girl" stanowi obiekt "wylania" swoich młodzieńczych fantazji, czyniąc ją swoją niewolnice do spraw seksualnych.Wówczas okazuje się, że latencja zaczyna... gryźć. Dochodzi do tragedii.

Lecz film nie daje jakiegoś solidnego kopa w rodzime klejnoty, mnie się osobiście podobał. Wszechogarniający, przytłaczający i niezwykle gęsty klimat, aż wylewa się strumieniami. Sama konwencja kupiła mnie z miejsca. Jest to jeden z tych filmów którzy wielu znienawidzi, a wielu pokocha. Samemu reżyserowi należą się brawa za podjęcie takiej tematyki w świecie kinowej grozy. Obraz ten jako z nielicznych w gatunku, posiada moralną wartość. Reżyser umiejętnie operował napięciem, stawiając widza momentami w dość nietypowych sytuacjach. To w filmie okaże się, kto zachowa zimną krew, a kto ulegnie hormon i chorym fascynacją, który z chłopaków okaże się psycholem i ofiarom swoich erotycznych doznań, a który zachowa choć iskrę rozumu. A może ulegnie presji koledze? Wartości wypisane jak na dłoni, po seansie nie trudno wyłapać choć jednej z ich.

Film można przypisać do gatunku "torture porn" choć raczej bliżej mu do dramatu niż undergrudowych produkcji z pokroju TP. Nieźle wyreżyserowany, z dość oryginalną konwencją na tle dzisiejszych teen horrorów. Daje solidne 7 za korzyści moralne płynące z filmu. Przecież w horrorach to taka rzadkość...

OCENA: 7.0

Tytuł: [Rec] 3: Geneza (2011)
Reżyseria: Paco Plaza
Scenariusz: Paco Plaza, Luis Berdejo
Gatunek: Horror

Póki śmierć nas nie rozłączy...

No i w końcu obejrzałem z lekkim opóźnieniem, ale nie było wcześniej okazji na wypożyczenie filmu, jestem kilka godzin po seansie i film oceniam spokojnie na 6, dlaczego tak słabo?

Osoby, które choć trochę zagłębiły się w kino grozy, za pewnie kojarzą hiszpański fenomen, który w 2007 roku wszedł na ekrany polskich kin. [Rec] odniósł sukces poprzez realizm jaki ukazywała kamera kręcona z ręki, a na niektórych scenach można było się solidnie przestraszyć. Druga cześć była podobna, tylko, że za kamerę chwycił oddział specjalnych żołnierzy S.W.A.T, który miał za zadanie sprawdzić co wydarzyło się w kamienicy, którą znamy z poprzedniej części. Koszmar rozpoczął się na nowo, a produkcja podobnie jak pierwsza część posiadała realizm i nastrój, którego nie można było doświadczyć w innych współczesnych horrorach. Po sukcesie tych dwóch części reżyser nakręcił kolejną, tym razem prequel, lecz fanów dwóch poprzednich części czeka nie mały szok...

Akcja [Rec] 3 Genezis przenosi nas w nieco inne miejsce niż stara kamienica, w której doszło do epidemii. Jesteśmy na ślubie dwóch głównych bohaterów, a początkujące sceny oglądany z perspektywy jednej kamery, i tu pojawia się jedna z największych wad owego horrorku, jak wcześniej wspomniałem oglądamy tylko POCZĄTKUJĄCE sceny, reszta filmu jest nakręcona standardowo, a twórcy postanowili dodać nawet ścieżkę dźwiękową do swojego "dzieła". Za pewnie się domyślacie, że film jest pozbawiony jakiegokolwiek realizmu i klimatu, a wszystko to co widzieliśmy w innych produkcjach z pokroju Zombie Movies zobaczymy także w tej części [Rec]. Osoby, które przestraszyły się na dwóch poprzednich częściach, na tej nie poczują nawet ciarek na plecach. Pico Plaza (reżyser filmu) zboczył nie co z ścieżki i poszedł w inne ślady, dlatego, że [Rec] 3: Genezis jest sieczką, a na ekranie oprócz zombiaków wylewają się coraz to większa ilość hektolitrów sztucznej krwi, zresztą scena z udziałem pięknej panny młodej, która dumnie dzierżyła w rękach piłę mechaniczną mówi sama za siebie. To Zombie Movies z elementami gore, aż trudno uwierzyć, że film w tytule posiada słowo [Rec], bo to mógłby być całkiem inny film, pod całkiem inną nazwą, na przykład "Uciekająca Panna Młoda"...

Fabuła film jest prosta, na ślubie dwóch bohaterów dochodzi do tragedii, jeden z gości zamienia się w zombi i gryzie jedną z kobiet, tak dochodzi do paniki i rzecz jasna do zarazy. Zaproszeni goście zamieniają się w zgniłki, a osoby, które uszły z życiem muszą przetrwać na tym piekielnym ślubie, co gorsza szanowny pan młody stracił z oczu swoją żonę, postanawiają siebie odnaleźć, bo to ich wielki dzień. Sami widzicie, czasami stwierdzenie "póki śmierć nas nie rozłączy" nabiera całkiem dosłownego znaczenia.

Jak wcześniej napisałem film jest pozbawiony klimatu i nie można się przestraszyć na owej produkcji, choć powiem szczerze, że niektóre sceny dość oryginalne (np. odcięcie zarażonej ręki panny młodej, oraz zakończenie filmu) to film nic więcej nie oferuje. Mimo, że fajnie się oglądało taką rzeź na ekranie, to muszę być wyrozumiały przy wstawieniu oceny końcowej, dlatego, że to horror ten posiada za mało [Rec]-a w fabule. Mam nadzieje, że Pico Plaza przy kręceniu następnej części nie będzie zbyt podjarany filmami z pokroju gore Reasumując: opowieść o pannie młodej i panu młodym, którzy na swym ślubie są świadkami szybko rozprzestrzeniającej się epidemii. Masa krwi i latających kończyn.A wszystko to precyzyjnie wymierzone  w zapchaną popcornem część klienteli, żądającą więcej cyków utaplanych we krwi.

OCENA: 6.0

piątek, 7 września 2012

Spinel Poleca - SIERPIEŃ 2012

Sierpień już za pasam, tak jak i wakacje. Czas na kolejny odcinek "Spinel Poleca". Tak samo jak w poprzednim miesiącu, film, gra i krótka subiektywna opinia.

 HORROR

Tytuł: Dead Silence (2007)
Reżyseria: James Wan
Scenariusz: James Wan, Leight whannell
Gatunek: Horror
Ocena: 8.0 

 Młoda para do mieszkania otrzymuje tajemniczą paczkę. Po rozpakowaniu jej okazuje się, że w środku znajduje się kukła, która po chwili rozprzestrzenia zło i dość w makabryczny sposób zabija żonę głównego bohatera. Polica podejrzewa młodego mężczyznę, więc ten jak najszybciej próbuje odkryć prawdę o klątwie, którą dzierżyła owa laka.

Mimo, że za kamerą stali producenci słynnej "piły" to nie spodziewajcie się krwawych efektów gore i flaków na ekranie. Dead Silcence jest horrorem z krwi kości i jednym z nielicznych współczesnych produkcji na których można się przestraszyć. Twardo stoi na swoich standardach i ujawnia aspekty z lat 80-tych. Boisz się lalek, kukiełek? Dead Silence odbuduje na nowo u ciebie pojęcie strach...

 FILM

Tytuł: Oldboy (2003)
Reżyseria: Chan - Wook Park
Scenariusz: Chan - Wook Park, Joon - Hyung Lim  
Gatunek: Dramat, Thriller
Ocena: 9.5

 Film opowiada historie pewnego człowieka, który z niewiadomych przyczyn trafia do więzienia. Po 15 latach wychodzi na wolność. Teraz chce się dowiedzieć dlaczego tam trafił i dokonać zemsty na odpowiednich ludziach. Ma na to tylko 5 dni...
Jeden z najbardziej wyróżniających się filmów azjatyckich. Fabuła może nie zaskakuje, ale z początku do końca coraz bardziej się rozwija. Muzyka w filmie robi duże wrażenia, która została skomponowana przez Yeong-wook Jo. Powiem krótko jeden z najlepszych Koreańskich filmów, obok których nie można przejść obojętnie. Nie brakuje mocnych i krwawych scen, typowe dla azjatyckiego kina. Najbardziej wyrafinowana zemsta w historia kina.


                                                              GRE

Tytuł: Forbidden Siren (2004)
Producent: Techland
Platforma: ps2
Gatunek: survival horror 
Ocena: 8.0

W małym nad morskim  miasteczku, podczas odbywania rytuału doszło do tragicznego wydarzenia. Całe miasteczko pokryła gęsta mgła, woda zmieniła się w kolor krwi, a wszyscy mieszkańcy zmienili się w zombie. Grupa obcych sobie ludzi, spróbuje wydostać się z tego przeklętego miejsca.

Podczas grania, będziemy wcielać się na przemian jedną z wielu postaci jaką oferują nam twórcy. Wszystkie wątki fabularne bohaterów będą przeplatać się w grze, a my mamy za zadanie przetrwać w tym nietypowym miejscu poprzez unikanie opętanych ludzi, chowanie się w kryjówkach i jak najwięcej unikać walki bezpośredniej z wrogiem, pomagać nam będzie w tym tak zwany nietypowy podgląd, na którym popatrzmy oczami wroga. Forbiedan Siren jest typowym survivalem, horrorem, pozbawionym jakichkolwiek elementów gier akcji, na którym można się solidnie przestraszyć. Wszystko przyprawione bardzo specyficzną, przytłaczającą ścieżką dźwiękową, a w tle słychać wycie nadmorskich syren.



wtorek, 14 sierpnia 2012

Cannibal, czyli Włoskie oblicze horroru


 Otym iż horror jest najbardziej podatnym gatunkiem filmowym na treść, przekonaliśmy się już nie jeden raz. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych nurtów w kinowej grozy jest podgatunek filmów zwanym "Cannibal". Ze względu na ogromną popularność tego gatunku, filmy te doczekały się nawet osobnej kategorii w kinowej grozy. Kto zapoczątkował modę na Kanibale w świecie horrorów? Czym się różnią od innych horrorów? No i wreszcie, jakie tytuły z tego podgatunku warto obejrzeć? Zapraszam do świata krwiożerczych plemion i setek indiańskich kobiet nabitych na drewniany pal...

Fakt, iż każdy kraj w czymś się "specjalizuje" udawadniałem nie raz. Hiszpańskie horrory są głównie o duchach i nawiedzonych miejscach ("Oczy Julii", "Sierociniec", "Apartament"). Japońskie z kolei przedstawiają ponurą sylwetkę, długowłosej dziewczynki która lubi sobie postraszyć po życiu (seria "Ju on", "The Ring"). Francuskie kino grozy obfituje w hektolitry krwi, a główną role gra zazwyczaj młoda kobieta ("Najście", "Froniere(s)" , "Blady Strach"). Także i "Makaroniarze" nie gęsi, swoje horrory mają. I o dziwo nie jest to tylko twórczość genialnego Argento i fantastycznego L. Fulciego. Gdzieś tam w cieniu narodził się inny gatunek, a spłodził go pewien pan który nie odczuwa najmniejszej skruchy przy zabijaniu zwierząt...


Głośne początki

Wszystko nie dzieje się przez przypadek. Kiedy na ekranach kin wchodził najnowszy film Braina De Palmy "Carrie" (i inne gore z początku lat 80), mocny horror opowiadający o nastolatce ze zdolnościami paranormalnymi, tymczasem we Włoszech pewien reżyser, wpadł na pomysł by połączyć horror gore z elementami paradokumentu. Zebrał nie małą ekipę i wyruszył do malowniczej Kolumbii by nakręcić horror który odmieni na zawsze oblicze gatunku.


Początkowo film nosił nazwę "Green Inferno" jednak sławę zdobył jako "Cannibal Holocaust" (W Polsce znany jako "Nadzy i rozszarpani"). Akcja filmu przenosi widza raz do studia filmowego w Nowym Jorku gdzie są pokazane przerażające taśmy z wyprawy, a raz do tropikalnej dżungli gdzieś w Amazonce, gdzie młodzi naukowcy chcą nakręcić dokument o tamtejszych plemionach. Oba wątki są ściśle ze sobą powiązane. Film odniósł wielki sukces (choć do dziś w wielu krajach niestety zakazany) ale w Japonii przeszedł do historii, jako jeden z najlepiej zarabiających filmów. Choć do dziś uznawany przez fanów gore (w tym także mnie) jako film kultowy, do dnia dzisiejszego wiszą nad tą produkcją nie małe kontrowersje..





 Kontrowersyjnie

Reżyserem obrazu był włoski filmowiec Rugero Deodanto. Postawiono mu zarzuty, za nielegalne zabijanie zwierząt w puszczy amazońskiej. Film, nie tylko przez zwierzątka stał się zakazany. Pewna scena wywołała prawdziwą burze. Jest to scena z nabitą kobieta na wysoki drewniany pal. Była ona tak realistyczna, że krytycy obawiali się, że ta aktorka naprawdę zginęła w filmie. Ponadto błotna orgia z udziałem miejscowej ludności do dziś wywołuje burze. Choć kontrowersyjne to przede wszystkim kultowo. Powyższe wymienione sceny do dziś zapisały się na liście jako najbardziej kultowe sceny w historii kina. Wracając jednak do zwierząt. W filmie na potrzeby kręcenia zabito żółwia, jaguara, jaszczurkę i dwie małpy (w rzeczywistości małpka miała być jedna, ale reżyserowi nie wyszło ujęcie...)Na forach internetowych poświęconym horrorom - wielu userów nosi sygnaturę z podpisem "...nie płakałem za żółwiem w Cannibal Holocaust", bowiem był to na prawdę przykry widok (kto oglądał ten wie) Sam Ruger Deodento musiał nie raz udawadniać, że aktorzy grający w filmie rzeczywiście żyją, bo sceny były tak realistyczne że krytycy mieli wątpliwości.


 Wypadało by napisać coś o samym reżyserze. Rugger Deodato, urodził się 7 maja 1939 na obrzeżach Rzymu. Razem ze swoim przyjacielem Lorenzo - znając jego pasje do filmu, namówił go na współprace. Rugger pracował jako kierownik przy serii "Al: Ultimo minuto". Jego najgłośniejszym filmem stał się Cannibal Holocaust, po którym reżyser został skazany na karę pozbawienia wolności i grzywnę za zabijanie zwierząt. Obecnie żyje w Rzymie i planuje nakręcenie dalszej części Kannibalistycznego Holokaustu. Z tego miejsca pozdrawiamy...




 Inne Filmy

CH stał się kultowy. A Ruggerowi było wciąż mało. Sam film zapoczątkował modę na "Kannibale", stając się jednocześnie rozpoznawaną ikoną Włoskiego kina. Na kolejny film Deodenta, fani musieli czekać jeszcze dwa lata. Tym czasem pewien mało znany reżyser podjął się próby "ożywienia" Kannibali. Tak w 1980 r. powstał "Cannibal Apokalypse", w którym kanibalizm jest przenoszony jako... wirus. Film jest tak denny, że czasem wstydzę się być fanem horroru. Totalnie głupi i bezmózgi. Niskobudżetowy i cholernie nudny.

Jednak już w 1981 z pomocą przychodzi Umberto Lenzi. Kolejny raz tworząc kultowy w tym nurcie obraz, pt "Cannibal Ferox". Tym razem poświęcono tylko jaszczurkę. Film był kolejnym "objawem" fascynacji włoskich twórców daleko idącym nurtem horrorów o kannibalach. Tym razem opowiada on o młodych studentach z Nowego jorku, którzy chcą obalić mit, iż w Amazońskich dżunglach żyją tylko "łagodne plemiona". Jak później widz dowiaduje się, nasze ukochane studentki nieco się pomyliły. Film do cna obrzydliwy i chory, ale robi wrażenie, ukazując młodych ludzi w dramatycznej sytuacji przeciwko głodnych kannibalom. Świetna ukazana dramaturgia która na stałe przeszła do krwiobiegu kinowego Gore. Znów mamy realistyczne sceny mordów i wątków. Choć momentami sztuczny, ostudził spragnionych wówczas fanów kinowej eksplatacji kanibalów.


 Na sequel Ferox'a trzeba było czekając do 1985, rok później zagościł do kin kolejny film Deonato. Był to sequel świetnego "Cannibal Holocaust". Sequl CH przeszedł bez większego echa, m.in dlatego że był porostu marny. Jedynym plusem była całkiem nieźle ukazane sceny gore (ale tym nas raczej już przyzwyczaili twórcy filmów o Kanibalach). Ponadto w filmie(moim zdaniem na siłę) wciśnięto wątek miłosny pomiędzy tubylcem a główną bohaterką. Widocznie już w 1986 r. nasz sadystyczny reżyser nabrał trochę siwych włosów i sam już nie wiedział co kręci.



W późniejszych latach pojawiły się takie produkcje jak:

CANNIBAL TERROR (1981) - całkiem niezły, lecz tylko pod względem wizualnym,
całość nudzi.

CANNIBAL HOOKERS (1987) - film miał potencjał. Ale to tylko pozory. Produkcja
nie warta uwagi.

CANNIBAL GIRLS (1973) - Solidniejsza, choć nieco odstająca od pierwowzorów.
Niezły humor i klimat.

Poza tym na VHS zaczęły pojawiały się wiele produkcji raczej o charakterze pornograficznym, które z upływem lat powstawały niczym grzyby po deszczu.


Współczesne filmy o Kannibalach

                                                            Cannibals (2010)


 Czyli wielki powrót Rugger'a Deodato. Film ukazuje historie pewnego profesora, który udaje się do ameryki południowej w celu zbadania tamtejszych plemion. Wkrótce bohater odkrywa tam szczątki zaginionej ekipy i setki pokrzywionych taśm filmowych, ukazujące ostatnie chwile z życia młodych naukowców. Obraz stanowi bezpośredni remake kultowego już "Ch". Współczesny podany na tacy odświeżony Cannibal Holocaust od mistrza z przed lat. Warto się zagłębić w ten film, bowiem nawiązuje on do znanej nam wszystkim klasyki. Film trudno zdobyć a na Filmwebie ma niespełna 20 głosów. Mogło się wydawać, że Deodento tak głośno już nie wszedł na współczesne ekrany kin.

                                               Welcome to the Jungle (2007)


 I znowu to samo. Grupa awanturników wyrusza (tym razem) na Nową Gwineę, gdzie podobno zaginał dziedzic ogromnej fortuny. Zafascynowani tą opowieścią, nasi bohaterowie wyruszą w głąb malowniczej dżungli . Jednak oprócz upragnionego skarbu znajdują coś gorszego. Szczerze? Słaby! Widać tu dużą inspiracje CH ale w rzeczywistości kroczy inną ścieżką. Głupi pomysł i zrealizowanie. A motyw? chcecie naprawdę dobre filmy o Kanibalach to jedynie te starsze...

==========================================================

Mało kto pamięta, gdy Cannibal Ferox wyszedł na VHS wielu fanów gore w Polsce wciąż ukrywała że posiada kopie, wówczas film był "ścigany" przez policje. Choć są to filmy niesmaczne, brudne, perwersyjne, to sposób w jakim została ukazana dramaturgia i realizm w poszczególnych filmach to absolutne mistrzostwo. Czasem jak w telenoweli - były dobre i niestety słabe produkcje. Filmy przedstawione w powyższym artykule jeszcze długo pozostaną inspiracją dla wielu twórców horrorów. Mocne filmy dla ludzi o mocnych nerwach. Dla każdego fana gore pozycje obowiązkowe.

Z góry dziękuje za przeczytanie i zapraszam do innych wpisów na moim blogu. Addio.

czwartek, 26 lipca 2012

Prosto z kina, czyli recenzja filmu "Prometeusz"


Tytuł: Prometeusz / Prometheus (2012)
Reżyseria: Ridley Scott
Scenariusz: Jon Spaihts, Damon Lindelof
Gatunek: Horror, akcja, sc-fi


Jeden z najbardziej oczekiwanych filmów w tym roku. Ridley Scott postanawia po 13 latach powrócić tam gdzie zaczęła się jego wielka kariera i to co potrafi robić najlepiej czyli kręcić scence faction. Fani Obcego i Łowcy Androidów mogą spać spokojnie. Ridley Scott powrócił do formy.

Zgasły światła, na nos założyłem okulary 3d. Po kilku zwiastunach najnowsze dzieło Scott'a właśnie się zaczęło...

Film obrazuje historię pasażerów tytułowego Prometeusza. Poszukując śladów pochodzenia gatunku ludzkiego natrafiają na nieznaną wcześniej planetę. Ekipa statku ma nadzieje, że to właśnie tutaj narodził się nasz gatunek.

Nie bez wątpienia film był oczekiwany zapartym tchem przez fanów Aliena, ponieważ wydarzenia które obrazują ideę Ridleya stanowią pewnym sensie odpowiedź na to co wydarzyło się przed pierwszą częścią Obcego. Widz pozna nie tylko pytanie skąd wzięli się nasi przodkowie, ale również jak narodziła się bezwzględna forma życia, która dosłownie spustoszyła załogę Elen Ripley w pierwszej części kultowej już produkcji.

Wszyscy pamiętamy klasykę kina s-f i kultową serię jaką zapoczątkował w 1979 roku Ridley Scott. Mam namysl oczywiście geniusz w swoim gatunku "Obcy: 8 pasażer Nostromo", który na stałe zapisał się w karty kina, a schematy jakie zapoczątkował twórca "Łowcy Androidów" do dziś są powielane przez wielu producentów i to nie tylko filmowych. Jeśli po sensie pierwszej części obcego drapaliście się po głowie, nie dając rady odpowiedzieć sobie na pytanie skąd wzięła się ta poza ziemska forma życia, to "Prometeusz" jest w dużej mierze odpowiedzią na to pytanie.

Wracając jednak do prequelu. Na początku film niczym, specjalnie nie zaskakuje, w oczy rzuca się tylko dobra gra aktorska, ale aplaus i brawa należą się przede wszystkim aktorce Noomi Rapace, która wcieliła się Elizabeth Shaw. Według mnie ona najbardziej wyróżniała się na tle innych aktorów i to oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa.
Tym bardziej film dłużej trwa tym bardziej robi się ciekawie, lecz jednoczenie pojawiają się wiele innych pytań, na które odpowiedzi trzeba czekać aż na zakończenie filmu. Według mnie taka konwencja ze strony Ridleya Scotta jest jak najbardziej trafna, bo podczas seansu nie odczuwałem ani chwili znużenia, czy podobnego perfidnego uczucia.
Podczas filmu nie trzeba zapominać, że idea Ridleya nie była przypadkowa. Fabuła cały czas obraca się wokół dwóch najważniejszych pytań: Kto stworzył gatunek ludzki? I co wydarzyło się przed przybyciem załogowego statku Nostromo z Elen Ripley na czele. Podczas fabuły te pytania ze sobą się skrzyżują mając swój wspólny mianownik. I to wszystko co mam dopowiedzenia jeśli chodzi o główny wątek filmu. Nie chce zdradzać istotnych szczegółów fabularnych, bo przyjemność z oglądania stopniowo zmaleje, ale myślę, że to co wyżej przedstawiłem zachęci fanów Obcego jaki i Łowcy Androidów do obejrzenia tej produkcji.

Wypada by napisać coś o stronie technicznej filmu. A jak zwykle bywa w takich wysokobudżetowych filmach, to trzyma się nieźle. Jeśli spodziewacie się typowej papki amerykańskiej przepełnioną licznymi efektami specjalnymi i bez mózgich dialogów to będziecie zawiedzeni. Reżyserem nie jest Michael bay tylko Ridley Scott, więc Prometeusz funduje niezłą dawkę ambitnego kina ocierającą się o klasykę.
Za zdjęcia zabrał się Dariusz Wolski (tak to polak) więc ujęcia z kamery, jak i wszystkie filmu są wykonane perfekcyjnie. Nic dziwnego skoro ma na swoim koncie kilka statuetek Oscara. Ścieżka filmu może nie należy do oryginalnych, ale idealnie wpasuje się w gusta fanów kina sf jak i dreszczowców.
Za scenariusz zabrali się: Jon Spaihts, Damon Lindelof, wiec szału się nie spodziewajcie pod tym względem, ale nie jest źle w końcu na planie filmowym czuwał Ridley Scott, czyli pomysłodawca całej serii o alienie.

Czy film warty obejrzenia? Myślę, ze jak najbardziej. Po seansie z kina wyszedłem bardzo zadowolony a jak kiedyś wspominałem to bardzo lubię filmy o obcym, i obejrzałem wszystkie części (TAK miałem całą serie na kasecie VHS), wiec nie mogło być inaczej. Powiem krótko jeśli jesteś fanem obcego i Łowcy Androidów to w tym momencie zamów bilet do kina, bo jestem 100% pewny, że Ridley Scott trafi sedno Twojego gustu. Jeśli lubisz filmy scence faction, to Prometeusz jest również filmem jak najbardziej dla Ciebie. Myślę, że film mógłbym polecić każdemu (choć spodziewajcie się trochę mocnych scen tak jak to zwykle bywa w tej serii), ponieważ na tle tych gównianych komedii romantycznych i jakie zwykle puszczają w kinach to Prometeusz jest jednym z najciekawszych tytułów tego roku. Czas wnieść modły!

OCENA: 9.0

sobota, 14 lipca 2012

Spinel Poleca - LIPIEC 2012

Witam Szanownych Czytelników. Mam dla Was pewną informację. Co miesiąc na moim bloogu, będzie pojawiać się dział "Spinel Poleca". Będzie on podzielony na trzy części mianowicie: Horror, Film, Gra. w każdej tej dziedzinie (wiem, że horror i filmy to samo, ale chce również dodawać krótki wpis nie związany z kinem grozy) będę umieszczać grę, którą warto zagrać oraz horror i film, którego warto zobaczyć, oraz moją subiektywną ocenę i krótką opinie. Mam nadzieje, że pomysł przypadnie Wam do gustu. :-)

LIPIEC 2012, Spinel poleca:

HORROR

Tytuł: Książę Ciemności / Prince of Darkness (1987)
Reżyseria: John Carpenter
Scenariusz: John Carpenter
Gatunek: Horror
Ocena: 9.0 

Nie dawno przeglądając półki natrafiłem właśnie na ten klasyk. Oglądałem go stosunkowo dawno, ale pomyślałem, że sobie go odświeżę.  Film nikomu nie trzeba przedstawiać, szczególnie fanom twórczości Carpentena. Film zaczyna się niewinnie, a ma on być zapowiedzią post apokaliptycznej wizji  reżysera. Grupa studentów wraz z księdzem odkrywają wielki zbiornik w kościele katolickim gdzieś na przedmieściach Los Angeles. Wkrótce odkrywają, że okoliczni mieszkańcy dziwnie się zachowują, a studenci wraz z księdzem Loomisem są świadkami przyjścia na świat Szatana w niezwykłej formie.
Co tu dużo mówić, horrorek trzyma w napięciu, a pomaga w tym dość specyficzna jak na lata 80-te muzyka. Fabuła zaskoczy widza nie raz, szczególnie dość szybkimi zwrotami akcji. Ogląda się ciekawie, choć nie przepadam za horrorami, które opierają się o sferę religijną, to ten o dziwo przypadł mi do gustu i co więcej ma go zamiar obejrzeć jeszcze wiele razy.

FILM

Tytuł: Project: Monster / Clovefield (2008)
Reżyseria: Reeves
Scenariusz: Goddard
Gatunek: Sf, Thriller
Ocena: 8.0

Wspominałem ostatnio o tej produkcji, która wyszła również z pod ręki J.J Abramsa, a została nakręcona w formie paradokumentu. Fabuła jest prosta: Przyjęcie w Nowym Jorku, podczas niego dochodzi do nie wyjaśnionych zjawisk, ziemia się trzęsie, a po mieście, które nigdy nie śpi, stąpa ogromna istota prawdopodobnie poza ziemskiego pochodzenia. Główny bohater nie czeka ani chwili dłużej i postanawia, że udokumentuje te zdarzenie. Fajnie się ogląda, trzyma w napięciu, choć zdarzają się momenty bardziej typowe dla twórczości Abramsa. Project: Monster kieruje do wszystkich widzów (bo jest dość luźnie przedstawiony), ale nie tych, którzy podczas oglądanie Hiszpańskiego fenomenu ( tak mam namyśl oczywiście [Rec]) zakręciło się w głowie.

GRĘ

Tytuł: Dead Island (2010)
Producent: Techland
Platforma: pc, xbox 360, ps 3
Gatunek: rpg, survival horror 
Ocena: 10.0

Śmiało moge wykrzyczeć, że to plolska gra, która odniosła sukces, i jestem z tego dumny. wiem, że dla niektórych może wydawać się to przesadnie, ale zadam do nich jedno pytanie: Która gra w tak efektowny sposób pokazuje system obrażeń na zombie?
Trafiamy na egzotyczną wyspę, mało ważne jak się nazywa (nie pamiętam już), ważne jest to co gracz doświadczy. Wybieramy jedną z czterech postaci, przypadku mnie wybór trafił na czarnucha, który gdy się wścieknie potrafi pięściami zmasakrować nawet dziesięciu truposzy na raz. I zaczynamy wyprawę po przepięknej wyspie która została opanowana przez głodnych, krwiożerczych zombie (i nie tylko). Grafika nie zaskakuje, pojawiają się liczne bugi,wolne ładowanie tekstur itp. Ale to jest mało ważne w przypadku, w którym możemy ciachać zombiaków ogromną kataną, a kończyny lecą na wszystkie strony, krew leje się strumieniami, a w oddali słychać przerażające odgłosy jeszcze żywych, znaczy się ocalałych ludzi. Prawda?

To tyle jeśli chodzi o ten Lipiec. Na kolejny wpis "Spinel Poleca" zapraszam dokładnie za miesiąc. Miłych Wakacji!